Kontakt: 606 444 213

Czy można mieć łaźnię w lesie, czyli jak powstał najpiękniejszy park Warszawy

Każdy młody turysta, uczestnik dwu- lub trzydniowej wycieczki do Warszawy, prędzej czy później tutaj trafi. Łazienki Królewskie, bo o nich oczywiście mowa, to miejsce magiczne, miejsce gdzie pamięć o zagmatwanej historii Polski przeplata się z pięknem klasycystycznej architektury, szumem drzew, swawolą wiewiórek i radością dzieci przyglądających się przedstawieniom dawanym przez pawie, które dumnie prezentują swe wielobarwne ogony.

Wycieczki do Warszawy

Łazienki Królewskie w Warszawie

Jak właściwie powstał ten niezwykły kompleks pałacowo-parkowy i skąd wzięła się jego niecodzienna nazwa? By to zrozumieć, trzeba cofnąć się w czasie o dobre kilkaset lat. Przez tereny zajmowane dzisiaj przez Łazienki płynęła niegdyś Wisła, która w wielu miejscach podchodziła pod sam brzeg stromej skarpy wiślanej. Z biegiem lat, zapewne wraz z którymś z kolejnych wiosennych wylewów, rzeka na dobre odsunęła się od skarpy, a podmokły teren porósł las, w którym książęta mazowieccy założyli zwierzyniec, ogrodzony obszar, gdzie w naturalnych warunkach żyły dzikie zwierzęta, pożądany cel polowań. Po latach zwierzyniec przeszedł na własność królów. Tutaj właśnie, pośród drzew, z dala od zgiełku miasta, marszałek wielki koronny Stanisław Herakliusz Lubomirski, w końcu XVII w. wzniósł na podmokłej wyspie bogato zdobioną, barokową Łaźnię, dzieło Tylmana z Gameren, a w pobliżu kazał wystawić Ermitaż – domek odosobnienia, w którym mógłby oddawać się wypoczynkowi. Łaźnia, oficjalnie określana mianem Hipokrene (od mitycznego źródła – natchnienia poetów), składała się z zespołu pomieszczeń. Wśród nich na szczególną uwagę zasługiwała rotunda imitująca skalną grotę z bijącym źródłem oraz pokój kąpielowy z dwiema cynowymi wannami wpuszczonymi w marmurową podłogę. Liczba wanien mogłaby sugerować, że Lubomirski nie sam na odpoczynek w leśne ostępy przyjeżdżał, ale jako że wścibskimi nie jesteśmy, przemilczmy dyskretnie ten skądinąd interesujący temat.

Wycieczki szkolne do Łazienek

Przenieśmy się do wieku XVIII. W tym miejscu wypada wspomnieć, że Zamek Królewski w Warszawie, oficjalnie nie należał do królów Rzeczypospolitej – gmach był własnością narodu. Na Zamku obradował parlament, na Zamku odbywały się sądy, tam też, co oczywiste, mieli prawo rezydowania polscy królowie. Ale każdy zgodzi się przecież z tym, że prawo rezydowania, to nie to samo co prawo własności. Taki stan rzeczy stał się powodem, dla którego królowie budowali w Warszawie lub w jej bezpośrednim sąsiedztwie swoje prywatne rezydencje. Stanisław August Poniatowski, wybrany na tron w 1764 r., nie mógł być gorszy. On także stanął przed dylematem, gdzie urządzić swoją letnią siedzibę. Plany były różne. Początkowo uwaga króla skupiła się na Zamku Ujazdowskim. Ostatecznie jednak nasz ostatni władca zainteresował się terenami z Łaźnią i Ermitażem, i tutaj postanowił stworzyć wspaniały kompleks pałacowo-parkowy.

Szkolne wycieczki do Warszawy

Paw w Łazienkach Królewskich

W pobliżu Łaźni, jak grzyby po deszczu, zaczęły wyrastać wysmakowane, klasycystyczne pałacyki i pawilony, między innymi Biały Domek, Pałac Myślewicki i Pomarańczarnia (zwana obecnie Starą Pomarańczarnią) z zachowanymi po dziś dzień, unikatowymi na skalę europejską, wnętrzami XVIII-wiecznego teatru dworskiego, zdobionymi zapierającymi dech w piersiach iluzjonistycznymi dekoracjami malarskimi pędzla Jana Bogumiła Plerscha. Za panowania Stanisława Augusta wybudowano też Teatr na Wyspie, zaprojektowany w formie antycznej ruiny przez Jana Chrystiana Kamsetzera, z widownią w kształcie amfiteatru. Główny budynek parkowy, klasycystyczny pałac letni, zwany Pałacem na Wyspie lub Pałacem na Wodzie, decyzją władcy miał stanąć w miejscu dawnej Łaźni Lubomirskiego. Królowi jednak tak spodobała się owa budowla, że nie rozebrał jej, ale – mówiąc obrazowo – nakazał swojemu nadwornemu architektowi, Dominikowi Merliniemu, obudować Łaźnię nowym gmachem. Tym sposobem stara, XVII-wieczna Łazienka Lubomirskiego została ukryta w pałacowych wnętrzach i co ciekawe, dotrwała do naszych czasów w niemal niezmienionym kształcie. Latem, w pałacowej jadalni król organizował słynne obiady czwartkowe, podczas których od jedzenia ważniejsze były dysputy na tematy kultury, filozofii, czy polityki. Podobno nie stroniono też od frywolnych żartów, choć może to tylko plotka rozpuszczona przez zazdrosne panie, które na obiady czwartkowe wstępu nie miały. Od tej reguły był jednak wyjątek. Gdy imieniny króla wypadały w czwartek, a to zdarzało się raz na kilka lat, także przed damami otwierały się drzwi królewskiej jadalni. Wąskie grono bywalców obiadów stanowili najwybitniejsi działacze oświeceniowi, malarze, pisarze, poeci, myśliciele, między innymi Franciszek Bohomolec, Stanisław Trembecki, Adam Naruszewicz, Hugo Kołłątaj, Ignacy Krasicki, czy Stanisław Konarski. Owocem ich spotkań były Rozmowy Przyjemne i Pożyteczne, pierwszy periodyk literacki wydawany na ziemiach polskich. Śmiało można stwierdzić, że za czasów Stanisława Augusta Poniatowskiego, wybitnego mecenasa kultury i sztuki, Łazienki Królewskie stanowiły, obok Zamku Królewskiego, do którego król wracał zimą, centrum życia kulturalnego Rzeczypospolitej.

Królewski mecenat nad kulturą i sztuką nie uchronił Polski przed rozbiorami, ale z pewnością pomógł Polakom przetrwać trudne 123 lata niewoli. W początku XIX w. założenie pałacowo-parkowe przeszło na własność carów rosyjskich, którzy rozgościli się w dawnej królewskiej rezydencji na wiele dziesięcioleci. Z carskiej inicjatywy pojawiło się w parku kilka nowych obiektów, między innymi Świątynia Diany, Świątynia Egipska i Nowa Pomarańczarnia, którą wybudowano specjalnie dla sprowadzonej z Nieborowa kolekcji drzewek egzotycznych. Do ważnego wydarzenia doszło w Łazienkach  nocą z 29 na 30 listopada 1830 r. To wtedy kadeci Szkoły Podchorążych, która gościła w Wielkiej Oficynie (mieszczącej za Poniatowskiego między innymi pałacową kuchnię), forsując skarpę poszli pod wodzą Piotra Wysockiego na Belweder, gdzie mieli pojmać i zgładzić Wielkiego Księcia Konstantego, brata cara. Jak wieść głosi, Konstantemu udało się zbiec przebrawszy się wcześniej w damskie łaszki. Nie przeszkodziło to spiskowcom w zdobyciu Arsenału i wszczęciu powstania, nazwanego po latach listopadowym.

Pomnik Fryderyka Chopina

Pomnik Fryderyka Chopina

W okresie międzywojennym parkowe zabudowania wykorzystywane były przez władze Rzeczypospolitej jako gmachy reprezentacyjne. W roku 1926 Łazienki wzbogaciły się o pomnik Fryderyka Chopina, secesyjne dzieło Wacława Szymanowskiego, które szybko urosło w sercach Polaków do rangi wizytówki i rozpoznawalnego przez wszystkich symbolu stolicy. Nadzieje, starania i osiągnięcia krótkiego czasu wolności brutalnie przekreślił wybuch II wojny światowej. Mimo iż zabytkowy kompleks Łazienek Królewskich przeszedł na własność Niemców, park i zabudowania mocno ucierpiały. Na szczęście udało się uratować i ukryć przed Niemcami wiele z wyposażenia parkowych obiektów, a i one same, w gorszym lub lepszym stanie, przetrwały wojnę. Znacznych zniszczeń Niemcy dokonali w Pałacu na Wyspie. Nie zdążyli wysadzić go w powietrze (w murach pałacu, podobnie jak w Zamku Królewskim, nawiercili setki otworów na dynamit), ale wycofując się oblali wnętrza materiałem łatwopalnym i spalili je.

Po zakończeniu działań wojennych, zdewastowane Łazienki powoli odzyskiwały dawny blask. Przywracano zieleń parkową, restaurowano aleje, i co najważniejsze, skrupulatnie odtworzono wnętrza Pałacu na Wyspie, do którego wróciło uratowane od pożogi wyposażenie. Dzisiaj Muzeum Łazienki Królewskie, jako Pomnik Historii, jest swoistą perłą w koronie stolicy i miejscem z z którego uczestnicy wycieczek do Warszawy mają szansę wyjść bogatsi o cenną lekcję polskiej historii i patriotyzmu.

.

About the Author